Joahim von Ribertrop pisze: 09 lut 2025, 23:22
Z cyklu rozkminy randomowe: jaki jest stopień rozpowszechnienia Wspólnej Mowy (zwanej też językiem powszechnym lub polskim) wśród ludków narracyjnych? Czy jest to język, który umie pierwszy lepszy mirkoludek (coś jak
dreamlandzki angielski w nieistniejącym realu)? Czy raczej jest to język elit, który znają elity (mirkonauci) i nielicznie narracyjne ludki (brakuje mi tu jakiegoś dobrego porównania, więc powiedzmy że coś jak łacina)? Serdecznie zapraszam każdego do wyrażenia opinii.
Bdb pytanie! Niby nazwa sugeruje, że jest to język, który powinien być rozumiany w każdym kraju - coś jak angielski. Z drugiej natomiast strony może być tak, że ok, istnieje ta mowa wspólna, ale na takiej zasadzie jak esperanto czy międzysłowiański. Czyli jest, jest stworzona by każdy się zrozumiał, ale ludzi, którzy nim faktycznie się posługują jest... mało. W efekcie nie jest to ani język elit, ani język powszechnie znany czy używany. Na stopie międzynarodowej używa się języków najpopularniejszych na kontynencie. Na Nordacie byłby to... no Nordata to taka Europa jak nie gorzej. Mamy brodryjski (rosyjski), mamy nandyjski (który już nie wiem na czym stoi, ale przewijał się tam rosyjski, chiński, estoński, niemiecki, japoński...), ordyjski (tutaj pomocny byłby
@Andrzej Ordyński, ponieważ nie umiałam znaleźć informacji, a nie chcę strzelać gafy), voxlandzki (czyli niemiecki z dodatkami angielskimi i uproszczony pod wymowę), winkulijski (mieszanka niderlandzko-francuska), czesnoradzki (zlatynizowany rosyjski), amatorski (nie wiem, ale pewnie Ty wiesz), kiryjski (jak wcześniej), muratycki czy też federacyjny (czesko godka, a przynajmniej tamte rejony). Trudno tu określić najpowszechniejszy.
Nie wiem czy scholandzki nie byłby najłatwiejszy do nauki dla wszystkich tych narodów. I czy nie mógłby on kandydować na miejsce, które w realu zajmuje angielski. No nie wiem, nie wiem. To już dygresja, która schodzi za bardzo na boczny tor. Co do postawionego pytania - moim zdaniem wersja, że jest to język podobny użytkowaniem i założeniami do języków sztucznych, takich jak esperanto czy międzysłowiański, jest dobrą ścieżką postępowania. Między innymi też, dlatego że narracyjnie odejdziemy od popularyzacji polskiego. Wyobraźmy sobie, że na Nordacie mamy dwujęzyczne tablice czy jakieś tabliczki, dokumenty etc., ale nie są one w języku państwowym i mowie wspólnej, a w tym pierwszym i jakimś, który uznaliśmy za powszechnie używany jako drugi język na Nordacie.