Dziś pozwolę być sobie lekko nieobyczajna, a także pozwolę sobie wytknąć coś. Chociaż to nie będzie wytknięcie, nazwała bym to raczej zauważeniem podobieństwa. Zarzucę pytaniem retorycznym, Cóż znaczy Voxland? To pytanie pozostawiam wam. Podzielę się jednak swoim przemyśleniem... Voxland znaczy również niewiele. Od Lumerii różni się jedynie posiadaniem forum, chociaż i ta różnica wkrótce się zatrze.
Jako członkini Rządu na uchodźstwie przejęłam funkcję regenta chcąc zapewnić ciągłość władzy w państwie. Chociaż Konstytucja Królestwa Lumerii nie przewiduje działania w przypadku kryzysu, mówi o regencji. W przypadku opróżnienia tronu, władzę przejmuje Straż. Jednakże Straż przestała istnieć. Cóż mogło stać mi na drodze w celu przejęcia władzy regencyjnej, skoro mam chęć odbudowy Lumerii?
Sama stałaś się voxlandzką regentką droga Anastasio, wiesz więc chyba co oznacza ciężar władzy? Nie różni nas więc wiele, oprócz tego, że ja zdobyłam władzę sama, ty wyszłaś dla niej za mąż. Nie mówię, że to źle, wręcz przeciwnie. Gdyby nie ten ślub, Voxland stał by się z pewnością prowincją Federacji Nordackiej, lub przestał by istnieć. Mam wrażenie, że jednak czasami się zapominasz. Jesteś tylko żoną króla, nie królem. Nie zaszkodzi czasem trochę pokory.
Wracając do kwestii Awary Południowej, jako obecna głowa rządu, nie uznaję przejęcia jej przez Dreamland. Nie chodzi tu o piksele, broń Boże. Jestem zdania, iż powinna ona wrócić do Macierzy, Baridasu.